Województwo podkarpackie jest jednym z najtrudniej dostępnych komunikacyjnie regionów Polski. Infrastruktura kolejowa nie tylko nie poprawia swojej jakości, ale wręcz pogarsza się dostępność dalekobieżnego transportu kolejowego, dziś nie docierającego już np. w Bieszczady. Od kilku lat drepczę moimi artykułami krucjatę na rzecz uruchomienia nieczynnych portów lotniczych na terenie woj. podkarpackiego. Możliwe jest uruchomienie na bazie pół-czynnego portu lotniczego w Mielcu regionalnego portu lotniczego przyjmującego m.in. tanie linie oraz dwóch małych portów lotniczych typu STOL-port mogących obsługiwać połączenie dowozowe do najbliższego dużego portu przesiadkowego.

Drugim, po Rzeszowie-Jasionce, portem międzynarodowym i portem tanich linii dla Podkarpacia może być port lotniczy w Mielcu. Ten port lotniczy otwarto w 1938 roku w ramach inwestycji Centralnego Okręgu Przemysłowego. Lotnisko położone jest w odległości 5 km od centrum miasta Mielec i jest pełnowymiarowym portem lotniczym. Posiada dwie drogi startowe o nawierzchni asfaltowo – betonowej. Długość pierwszego pasa wynosi 2.498 m i szer. 60 m, drugi natomiast ma 659 m długości i 25 m szerokości. Port może przyjmować rejsowe samoloty, nawet te duże, typu Boeing czy Airbus.

Fot. Port lotniczy w Mielcu, fot. za http://mieleclotnisko.eu/

Lecz jakoś nie udaje się go uruchomić- jest on zresztą państwowym portem lotniczym. Wyposażenie tego portu w lepsze pomoce nawigacyjne, zapewnienie możliwości technicznych obsługi większych samolotów (np. budowa tzw. 'zwrotek' na końcach pasa startowego) pozwala by niewielkimi nakładami uruchomić tutaj pasażerski port lotniczy obsługującego ok. 3-5 mln mieszkańców żyjących w promieniu 100 km. Bardzo wysoka gęstość zaludnienia południowej Polski powoduje iż znajduje się tutaj wystarczający rynek by lotnisko to mogło z powodzeniem zaistnieć na rynku.

Problemem jest stan prawny- port jako przedsiębiorstwo państwowe jest świetnym przykładem trwania takiego podmiotu na dopłatach. Akcjonariuszami zarządcy, „PZL-Mielec" Cargo” sp z o.o., są Agencja Rozwoju Przemysłu S.A. Warszawa-71% udziałów, oraz Gmina Miejska Mielec -29% udziałów. Port od dekady tkwi w stanie zatrudniania załogi na poziomie połowy standardowego małego portu regionalnego, i marnowania świetnej okazji jakim jest rosnący rynek lotniczy. Aby to zmienić, musi powstać spółka zarządzająca portem z udziałem władz miasta i samorządu regionalnego. Choć, w obecnej spółce udziały już teraz posiada miasto Mielec. Niemniej władze twierdzą że nie mają środków kapitałowych by zapewnić portowi możliwości rozwoju. Być może metodą na zmiany jest częściowa prywatyzacja portu lub zaangażowanie samorządu województwa.

Port mógłby obsługiwać pozbawione portu rejony Tarnowa, Tarnobrzegu, Sandomierza i południowej części woj. świętokrzyskiego. Po uzupełnieniu wyposażenia port może przyjmować samoloty tanich linii. Samoloty tych typów już na nim lądowały. We wrześniu 1988 na mieleckim lotnisku wylądował największy wówczas na świecie samolot produkowany seryjnie - An-124 Rusłan o wadze 177 ton. W celu jego przyjęcia wzmocniono wówczas płytę lotniska.

Kolejnym „zapomnianym” portem jest port lotniczy w Krośnie, który niestety ma zrujnowaną, zniszczoną drogę startową. Port ten powstał w latach 1930-1932, rozbudowa do roli STOL-portu (portu dla samolotów o krótkiej drodze staru) nastąpiła od 1978 roku. Obecnie asfaltowy pas startowy na kierunku 110 – 290 jest zrujnowany, brak jest też oświetlenia.

Fot. Koncepcja rozbudowy portu lotn. w Krośnie, wg krosno24.pl

Fot. Droga startowa dziś, wg krosno24.pl

Władze lokalnego aeroklubu chciały by władze miasta Krosna wyremontowały pas startowy na swój koszt. Planowano początkowo pas o dł. 1200 metrów i szer. 45 metrów, z opcja przedłużenia do 2 km, przy czym należy od razu zachęcać do stworzenia pasa o długości 2000 metrów- pozwoli to na kilkukrotne zwiększenie rentowności portu. Niestety, nie doszło do porozumienia. Dodatkowo władze chcą zabudować tereny na przedłużeniu jednego z trawiastych pasów startowych, co wpłynie na występujące zjawiska atmosferyczne, jak zauważają wynajęci eksperci.

Ciekawym portem lotniczym mogacym obsługiwać Przemyśl i wschodnie Bieszczady jest dawne rządowe lotnisko o wymiarach 1193 x 35 metrów pozwalających przyjmować regularny ruch samolotów pasażerskich. Ten opuszczony port do roku 1990 należał do kompleksu rządowego ośrodka wypoczynkowego w Arłamowie. Lądowały tu samoloty przywożące dostojników państwowych i partyjnych oraz ich gości do ośrodka wypoczynkowego lub na polowania. Obecnie formalnym właścicielem lotniska jest Dyrekcja Lasów Państwowych w Krośnie.

Fot. Port w Krajnej k/ Przemyśla, cc wikimedia

Lotnisko w Krajnej, od wielu lat nieużywane, po ożywieniu nosiłoby nazwę Bieszczady- Przemyśl i obsługiwałoby regularne loty krajowe małymi samolotami (na przykład 18-miejscowe Jet Streamy, które obsługiwały w barwach linii JetAir połączenia do Bydgoszczy, lub samoloty typu ATR). Proponowana nowa nazwa to „Port Lotniczy Bieszczady- Przemyśl”, i miałaby być atrakcyjna dla turystów chcących odwiedzić Bieszczady. Przemyśl, leżący zaledwie ok. 40- 50 minut czasu podróży samochodem od portu, winien być połączony dobrej jakości transportem zbiorowym (autobus lub minibbus z czasem przejazdu poniżej 50 minut) z portem lotniczym.

Nowe porty lotnicze w Krośnie (po odbudowie) i w Krajnej (Bieszczady/ Przemyśl), ze względu na swój krótki pas startowy, należałyby do kategorii lotnisk miejskich (tzw. City Airport) lub małych regionalnych, która pojawiła się na świecie ok. 10 lat temu. Lotniska te przyjmowałby loty krajowe wykonywane niewielkimi samolotami (z ATR-ami włącznie) oraz niektóre loty międzynarodowe wykonywane mniejszymi maszynami i zorientowane byłoby pod obsługę ruchu regionalnego (dowozy do najbliższego dużego portu przesiadkowego) i turystycznego.

Porty o krótkich pasach położone w dobrych lokalizacjach przeżywają w tej chwili dynamiczny rozwój, tak jak port London City Airport -położone w centrum Londynu, posiadające pas startowy o dł. 1508 metrów- o ok. 315 metrów dłuższy od Krajnej- obsługuje rocznie ok. 2,7 mln pasażerów, odnotowując podwojenie liczby pasażerów w ciągu ostatnich kilku lat. Koncepcji tej sprzyja rozwijająca się dynamicznie nowa generacja samolotów średniego zasięgu, zabierających na pokład do 70 pasażerów, operujących z krótkich pasów startowych i spełniających ostre kryteria przepisów, dotyczących ochrony środowiska. Są to samoloty kategorii STOL (short take off and landing): ATR42, rodzina samolotów BAe-146 i Avro RJ, BAe Jetstream 41, DHC-6 Twin Otter, DHC Dash 7, DHC Dash 8Q, Dorniery 228 i 328, Fokkery 50 i 70, Saaby 340 i 2000 oraz Shorts 360-300 i inne. Lotniska takie mają zdecydowanie regionalny charakter.

Długość drogi startowej w Krajnej jest wystarczająca by mogły tutaj zawijać samoloty klasy STOL (krótkiego startu i lądowania)- czyli większość floty samolotów na trasach krajowych. Port lotniczy w Plymouth (Wielka Brytania) ma 1161 metrów długości pasa startowego, a obsługuje wiele relacji krajowych w regionie: m.in. do Manchesteru, Leeds Bradford, Jersey, Guernsey, Bristolu, Glasgow, Newcastle, Cork i Dublina. Strona opisanego portu:http://www.plymouthairport.com/

Szansą dla tych lotnisk miało być ich wpisanie na listę lotnisk krajowych, o co swego czasu zabiegał jeden z wiceministrów infrastruktury w przypadku portów w Krośnie i Mielcu. Niestety, od lat nic się w ich sprawie nie dzieje. Potrzebne są środki na doposażenie portów w pomoce nawigacyjne, potrzebna jest cała polityka na rzecz poprawy dostępności komunikacyjnej tych terenów, posiadających infrastrukturę, ale niewykorzystaną. Należy zadecydować, czy porty w rodzaju lotniska w Mielcu winny działać na „pół gwizdka”, silnie dopłacane. Czy nie lepiej dostosować te porty do roli portów regionalnych, tak by mogły w perspektywie dekady zacząć pokrywać swoje koszty?

Należy zadecydować, czy polskim regionom potrzeba lokalnych małych portów lotniczych (STOL-portów), nawet za cenę ewentualnego dopłacania do ich utrzymania. Inne regiony decydują się na rozbudowę tych małych portów, jak choćby powzięta ostatnio kosztem 6 mln PLN rozbudowa portu lotniczego w Kielcach- Masłowie. Porty te służą lotom biznesowym, rozkładowym lotom krajowym realizowanym samolotami klasy STOL. Terminale pasażerskie wymagają bardzo małych rozmiarów i nakładów, mogą powstać w zaadaptowanych budynkach. Przyszłość tych portów leży w gestii władz wojewódzkich i centralnych, ponieważ władze lokalne często nie dysponują odpowiednim know-how ani wystarczającymi środkami finansowymi.

Adam Fularz